niedziela, 13 stycznia 2013

A na początku był chaos

Ten kosmiczny taniec wybuchowej dekadencji i wstrzymywanych pozwoleń wykręca nam wszystkim po kolei ręce. Jednakże jeżeli słodycz wygra, a zrobi to, to jutro też tutaj będę by przybić wam piątkę za wczoraj, przyjaciele! Pokój.


W istocie, nie mam pojęcia o czym miałby być ten blog, zważając na zastraszającą moje straszne zwoje i nieprzeniknioną antykreatywność.

Chciałabym jednak dokonać jakiegokolwiek wpisu ku pokrzepieniu serc, a nawet żołądków. Stąd moim pierwotnym zamierzeniem był blog kulinarny cruelty-free, czyli potocznie mówiąc wegetariański. Jednak w moim życiu chaos zajmuje pierwsze i ostatnie miejsce priorytetów, dlatego nie mogę określić się w 666%, czy rzeczywiście chcę poświęcić te parę wpisów tylko i wyłącznie tematyce gothującej :)
Na pewno postaram się w miarę moich zanikających możliwości, urozmaicić ten posępny blog.
Amen.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz