Jako że prezentowana jest tu okrojona wersja dla ubogich, to na pewno nikomu nie przysporzy trudności ani jej przygotowanie ani też zakup potrzebnych składników w każdym szanującym się sklepie.
Dla fascynatów zjawiska zwanego freeganizmem zawsze jako opcja pozostają też okoliczne śmietniki ;) Lista :
1 słoik, wór czy inny nośnik energii kapusty kiszonej (najlepiej od razu z marchewką, żeby się nie nadwyrężać)
Pół albo więcej białej słodkiej kapusty
z 10 dorodnych pieczarek
przecier pomidorowy albo ketchup, mogą też być pomidory
trochę sosu sojowego, grzybowego
olej
kotleciki sojowe
spora cebula
Przyprawy - sól, pieprz, papryka czerwona, pieprz Cayenne, przyprawa kebab- gyros, majeranek, chili, grzybowy sos sojowy, kminek, tymianek, czosnek granulowany, ziele angielskie, liść laurowy, pieprz cały, pieprz kolorowy itp. trochę cukru, ( a wersja dla alkoholików z czerwonym winem).
Wyciągamy ze 3 gary, żeby było szybciej, bo przecież nikt z nas nie chce spędzać w kuchni całego, jakże ulotnego i krótkiego życia:p
Do jednego nalewamy wodę i wrzucamy kiszoną kapustę, do drugiego poszatkowaną białą kapustę i zostawiamy kotły w spokoju, aż obie kapusty nie zmiękną.
Na patelnię wlewamy olej, siekamy pieczarki i cebulę, wszystko to koncertowo przysmażamy a następnie podduszamy (oo tak ;)
Do osobnego naczynia wsadzamy kotlety sojowe (te takie, w postaci suszonych pięciominutowych mumijek :P), zalewamy je wrzątkiem, solimy, tymiankujemy, chillujemy i pieprzymy, jakkolwiek by to nie brzmiało. Pozostawiamy je w nieświętym spokoju na jakieś pół godziny do godziny i odpoczywamy po trudach gotowania. Kiedy będą już odpowiednio spacyfikowane, podsmażamy na oleju.
W momencie gdy wszystko inne nam odpowiednio zmięknie/udusi się/ugotuje, to wtedy łączymy dwa rodzaje kapusty z pieczarkami i cebulą, dodajemy przecieru pomidorowego/ ketchupu i prowadzimy nasze dzieło zniszczenia ku końcowi, dorzucając pokrojone i podsmażone kotleciki sojowe. Całą mieszankę przyprawiamy wedle gustu i gotujemy jeszczę parę godzin najlepiej, tak aby wszystkie składniki przeniknęły się wzajemnie w tym kuchennym uścisku ;)
Pamiętajmy też o pradawnej zasadzie, że bigos jest jak kobieta- im starszy tym lepszy (oczywiście bez przesady:) i dlatego spożywajmy go najlepiej dnia powszedniego, tj. następnego (i w doborowym towarzystwie piwa). Amen.
PS. Bigos jak wiemy nie grzeszy urodą :

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz